“Tam, gdzie galerię zamieniono w zieleń. O 9. Survivalu słów kilka” – relacja

Za nami już dziewiąta edycja wrocławskiego przeglądu sztuki. Tym razem Survival odbył się w parku Stanisława Tołpy, pośród bujnej roślinności oraz pływających po stawie kaczek. Dosłownie! Jak widać, nazwa przeglądu doskonale odwzorowuje jego charakter. Dzięki takiemu ukierunkowaniu festiwal dotarł do sporego grona odbiorców spoza środowiska związanego ze sztuką. Dzieci wpadające w Arin One (instalacja składającą się z czerwonych sznurków poprzeplatanych między drzewami, tworzących rodzaj sieci) Adriana Ziębińskiego czy mieszkańcy udający się na spacer, zadający dociekliwe pytania odnośnie dzieł ingerujących w ich osiedlową przestrzeń, to jeden z głównych celów obranych przez organizatorów. Bo co nam po sztuce zamkniętej szczelnie w wysterylizowanych, galeryjnych pomieszczeniach, do których ludzie zwykle nie docierają?

Mottem tegorocznego Survivalu zostało hasło: „Kiedy park staje się areną”. Moim pierwszym skojarzeniem była arena walki, gdzie dzieła sztuki prowadzą między sobą intelektualny bój. Jednak przede wszystkim walczymy my, sami ze sobą, jako zwiedzający wystawieni na oddziaływanie skrajnych światopoglądów i rozmaitych racji. Bodaj najciekawszym przeżyciem było pierwsze zetknięcie się z przestrzenią parku S. Tołpy, kiedy już w drodze do klubu festiwalowego natykało się na porozrzucane po jego terenie dzieła sztuki. Niektóre od razu przykuwały uwagę (Lepiej Agnieszki Popek-Banach i Kamila Banacha oraz Wid(mo)st Tomasza Domańskiego, umieszczone w centralnej części parku, na stawie), inne wymagały dokładniejszego rozeznania się w terenie (Ptasie radio Grupy Might – ukryte w krzakach głośniki odtwarzające rozmowy z różnymi ludźmi) albo spojrzenia z odleglejszej perspektywy (Objawienie Dy Tagowskiej zestawione z posępną obecnością neogotyckiego kościoła św. Michała Archanioła). Oczywiście została przygotowana mapa z wypunktowanymi wszystkimi bohaterami przeglądu, jednak trochę psująca niespodziankę nieoczekiwanego spotkania z dziełem sztuki.

Przegląd miał również na celu zbadanie granic wytrzymałości samych dzieł sztuki, sprawdzenie, czy są w stanie wytrzymać w odcięciu od ich naturalnego środowiska (galerii bądź muzeum), jak również czy potrafią one oddziaływać w tak otwartej przestrzeni, bez jakichkolwiek ram ułatwiających widzowi identyfikację. Mieliśmy tutaj do czynienia z dwiema strategiami. Artyści próbowali wtopić się w pejzaż parku (Pięć z dziesiąt drzew Szymona Wojtyły przedstawiający, dość przewrotnie, bloki drewnianych wiórów) bądź zupełnie zaprzeczyć przestrzeni, wprowadzając dysharmonię (Filiżanki Magdaleny Kowalewskiej i Magdaleny Durczak, instalacja składająca się z filiżanek umiejscowionych na czubkach sztućców powbijanych w ziemie, przywodząca na myśl atmosferę szalonego podwieczorku z Alicji w Krainie Czarów). Gdzieś pomiędzy można umiejscowić interaktywne PTAKI Ludomira Franczaka, składające się ze sztucznych papużek reagujących śpiewem na klaśnięcie.

Jak widać, festiwal był bardzo zróżnicowany. Poza samym przeglądem sztuki zostały zorganizowane wykłady poświęcone przestrzeni miejskiej oraz warsztaty dla dzieci. Stworzono również scenę filmową i muzyczną. Fundacja Sztuki Współczesnej ARTTRANSPARENT podeszła do organizacji przedsięwzięcia z dużym rozmachem. Tegoroczny Survival zapadnie nam w pamięć. Miejmy nadzieję, że poruszenie tematów: braku ram, przestrzeni parkowej w życiu społecznym czy też sztuki się w niej znajdującej, nie pójdzie na marne i będą one szeroko dyskutowane, również poza kręgami uniwersyteckimi.

tekst: Marcin Ludwin, zdjęcie: Karolina Jara

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.