“Gra kontekstami” – relacja z Przeglądu Sztuki Survival

Tegoroczna, dziesiąta już edycja Przeglądu Sztuki Survival to wieloznaczna gra z przestrzenią i tematyką sportową, w której interesująca sztuka zderzała się z tanimi sztuczkami.

Wrocławska impreza co roku odbywa się w innym miejscu, a jego wybór determinuje tematykę prac pokazywanych w czasie przeglądu. Kolejną – po parku miejskim – areną zmagań artystów stał się Stadion „Oławka”, położony na uboczu obiekt treningowy, gdzie dawniej zlokalizowane było popularne wśród wrocławian targowisko. Tym razem realizacje około 50 twórców wpisane były w kilka przecinających się kontekstów. Były nimi m.in. piłkarskie Mistrzostwa Europy, sportowa (i nie tylko) rywalizacja i świat sztuki coraz bardziej zdominowany przez zasady rynkowe. Czyniąc hasłem wiodącym Przeglądu maksymę „Up to you / Wszystko zależy od ciebie”, organizatorzy pozostawili odbiorcom otwartą ścieżkę interpretacyjną. Pytanie brzmi: czy w ten sposób nie rozwodnili potencjału krytycznego tkwiącego w tegorocznej edycji Survivalu? Jedną z odpowiedzi na nie może być lektura samych prac.

Tym, co od razu zwracało uwagę, było skupienie artystów na sportowej ikonografii i niemal całkowite pominięcie targowej przestrzeni miejsca. Odnieśli się do niej tylko Alicja Patanowska w akcji „Wystawka”, w czasie której można było w zamian za oddanie artystce wolnego miejsca dostać od niej wybrany artefakt z procentową oceną emocji, refleksji i wspomnień z nim związanych i Marek Grzyb w świecącej kolekcji medali zatytułowanej „Nagrody”. Okazało się, że sportowa symbolika jest dla artystów zdecydowanie ciekawsza od kontekstu tworzonego przez samo miejsce.

Spore kontrowersje, jeszcze przed startem Survivalu, wywołała praca „Konstrukcja rasy” Doroty Nieznalskiej. Na banerach przedstawiających pseudokibiców w otoczeniu rasistowskich haseł, jakie często pojawiają się na meczach, znalazł się sympatyk Arki Gdynia, której fani od lat są w stanie wojny z sympatykami wrocławskiego Śląska. Okazało się to nie do przyjęcia dla miejscowych kiboli, którzy próbowali zerwać pracę, a następnie regularnie grozili organizatorom, mimowolnie i nieświadomie potwierdzając słuszność krytycznego komentarza Nieznalskiej o zasadach rządzących ich subkulturą. Zbliżone wątki podjęli Michał Łagowski („Cioty”) i Piotr Macha („Grill”) pokazując ciemne strony otoczki towarzyszącej sportowej rywalizacji.

Najbardziej bezpośrednio podobieństwa do rywalizacji rządzącej światem sportu i sztuki pokazali Agnieszka Popek-Banach i Kamil Banach w pracy „O-BIEG”, w której przeszkody z biegów płotki opatrzone zostały nazwiskami z pierwszej dziesiątki ostatniego rankingu „Obiegu”, dotyczącego najważniejszych postaci polskiej sztuki. W ten sposób twórcy dotknęli przewodniego motywu tegorocznego Survivalu – otóż w wielu punktach świat sztuki nie różni się specjalnie od sportowej rywalizacji. O powodzeniu lub porażce danego artysty decydują różnego rodzaju rankingi i kuratorskie wybory, które jednym pomagają zostać gwiazdami, a innych strącają w niebyt. Podobnie rzecz ma się z Survivalem, z czego organizatorzy imprezy w pełni zdają sobie sprawę, wpisując swoistą rywalizację między artystami w koncept całości.

Gorzej było, kiedy artyści uwierzyli w samą siłę konceptu. Efektem tego były naskórkowe realizacje, gdzie zabawny pomysł nie wystarczył, by nadać im jakąkolwiek głębię. Ciężko za odkrywcze uznać pracę w stylu wiklinowego boiska do koszykówki (Ivo Nikic „Sport wikliniarski – Koszykówka”), czy szatni wypełnionej koszulkami z nazwiskami w stylu Jezusa i Buddy (Tomasz Bajer „Super Champions Team”). Ta ostatnia to niemal plagiat słynnego skeczu Monty Pythona o meczu filozofów, niestety pozbawiona lekkości i bezpretensjonalności wyskoku Anglików sprzed kilkudziesięciu lat. Te przykłady pokazują, że kuratorom całego przedsięwzięcia (Michał Bieniek i Anna Kołodziejczyk) w kilku przypadkach zabrakło odpowiedniego krytycyzmu wobec nadesłanych prac, jakby zapomnieli, że zwykle „mniej znaczy lepiej”. Tutaj docieramy do częstego w Polsce problemu „watowania”, czyli umieszczania na wystawach dzieł słabej jakości, żeby tylko maksymalnie wypełnić przestrzeń. Na szczęście takie zabiegi w czasie Survivalu nie były zbyt częste.

W kuluarach dało się słyszeć, że w końcu mamy w czasie Euro 2012 wystawę krytyczną wobec wszechobecnej propagandy sukcesu i jest w tym sporo prawdy. Wrocławski Survival można umieścić na drugim biegunie niż do bólu koniunkturalne wystawy „Sport w sztuce” w MOCAKu i „Only a game?” w Muzeum Współczesnym Wrocław. Pozostawia to nadzieję, że sztuka nie skomercjalizuje się do końca tak szybko, jak futbol.

10. Przegląd Sztuki Survival, Stadion „Oławka”, Wrocław, 21-24 czerwca 2012

tekst: Jan Prociak
fotografia: Magdalena Szady

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.